sobota, 16 listopada 2013

Recenzja: "Lwy Al-Rassanu"


Ten tom długo czekał na półce, zanim wzięłam go do ręki, a właściwie do torebki. Zwykle połykam książki "na jednym posiedzeniu", nie lubię odkładać historii na później, Kay'a jednak uwielbiam, żadna z jego dotychczasowych powieści mnie nie zawiodła i chciałam ją w pełni smakować... Ha, w dzisiejszych czasach to taki luksus - nie spieszyć się i nie starać za wszelką cenę "zaliczyć" jak najwięcej - wrażeń, filmów, książek, imprez...

Nie pamiętam, kiedy ostatni raz czytałam jedną pozycję tak długo!! Nie zrozumcie mnie źle - nie była nudna ani rozwlekła. Specjalnie wydzielałam sobie krótkie odcinki, po kilkanaście stron w ciągu dnia (akurat - w tramwaju), tak, by móc spokojnie nasycić drobiazgami, perfekcyjnie oddaną atmosferą, zatrzymać myśli przy doskonale stworzonych postaciach.

piątek, 15 listopada 2013

Góry Stołowe - Droga Stu Zakrętów


Jako uzupełnienie fotorelacji z wycieczki na Szczeliniec Wielki chciałabym Wam pokazać Drogę Stu Zakrętów :) To odcinek drogi nr 387, chyba najbardziej malowniczy odcinek to ten między Radkowem a Karłowem. Nie zaleca się jazdy z niesprawnymi hamulcami :)

Mam nadzieję, że filmik się otworzy:






Na zdjęciu poniżej fragment zamku w Ratnie Dolnym. Niestety, nie wystarczyło nam czasu, aby poszukać dojazdu do niego, wiedzieliśmy tylko tyle, ile udało się wypatrzeć między drzewami - imponującą bryłę zamku, bez okien, bez dachu. 

Szkoda... Jeszcze jeden zabytek niszczeje...






Góry Stołowe - Szczeliniec, cz. 2


To właśnie są przejścia na Szczelińcu :) Można poczuć chłód kamiennych ścian, nieustanną świadomość ciężaru skalnych bloków nad głową. Jako dziecko bałam się ukrytych tam rozbójników :)

Brak światła i pośpiech (kolejka chętnych za plecami) = kiepska jakość zdjęć.









I wreszcie wyjście z Piekiełka do Czyśćca, a potem - do Nieba :)




Jeśli tylko ktoś ma okazję - zdecydowanie polecam :) To miejsce wyjątkowe, niezwykle malownicze, jedyne w swoim rodzaju :)



















Barierki i wygładzony chodnik serdecznie mnie denerwowały, psuły widok, ale jeśli dzięki temu uda się uchronić rezerwat przed zadeptaniem przez nieodpowiedzialnych "plastikowych" turystów - to chyba jednak wolę te "udogodnienia".




 

Góry Stołowe - Szczeliniec


Na wycieczce byliśmy w połowie października, ale zupełnie nie miałam czasu, aby zająć się zdjęciami. Jestem do tyłu ze wszystkim :/ Jeśli ktoś zamierza mi wciskać, że doba wcale nie uległa skróceniu, zarzucę mu kłamstwo.

Ale nie o tym miało być...

Dolny Śląsk zawsze był i będzie moim ukochanym regionem. Uwielbiam te lasy i wzgórza, malownicze wzniesienia i senne miasteczka pełne skarbów jakże bogatej historii. W minionych wiekach tereny te przechodziły z rąk do rąk, a każdy okres odcisnął swój znak. Przyroda również nie poskąpiła urody :) 

Tym razem udało się nam wybrać na planowaną od dawna wycieczkę w Góry Stołowe. Co prawda musiał wystarczyć nam tylko jeden dzień, jechaliśmy z Wrocławia i... jakoś nie udało się rano zbyt wcześnie wstać, więc zdołaliśmy dotrzeć tylko na Szczeliniec. Błędne Skały odwiedzimy następnym razem. Pogoda dopisała, co prawda ranek nie zapowiadał się słonecznie, lecz zanim dojechaliśmy na miejsce, niebo się przetarło. Jedyne, co mnie rozczarowało, to ilość ludzi, jaka wpadła na ten sam pomysł - nie spodziewałam się, że o tej porze roku spotkamy w górach takie tłumy! Niestety, to trochę utrudniało robienie zdjęć.

Miejsce to znam od dzieciństwa, odwiedzałam wielokrotnie (choć ostatni raz - kilkanaście lat temu, w pewną wyjątkowo mroźną zimę, po kolana w śniegu - takie wędrówki się pamięta!!). Wtedy nie było tych barierek, nie było równych, prostych schodów, a wspinaczka wydawała się znacznie trudniejsza...

























Gdyby ktoś się zastanawiał, skąd wzięła się nazwa - Szczeliniec - wyjaśniam - tam trzeba naprawdę bardzo uważać pod nogi. Większość rozpadlin odgrodzona jest barierkami, lecz w wielu miejscach łatwo można skręcić nogę (lub coś więcej).



 Niestety, w najciekawszym miejscu, Piekiełku, zrobił się zator i nie miałam szans na interesujące zdjęcia. Musicie uwierzyć mi na słowo, że to robi wrażenie :) Przez niektóre szczeliny trzeba się przeciskać nisko schylonym, zdejmując plecak i kucając. Czasem... wydaje się, że przejścia nie ma. Ot, przygoda :)




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...