poniedziałek, 7 marca 2011

Przywoływanie wiosny


Już niedługo, tak za miesiąc, powinno być zielono... A za dwa - to w ogóle kolorowo i pachnąco. To się wydaje aż niewiarygodne, że szara, zimna i ponura część roku ma się ku końcowi. Na razie za oknem wciąż błoto, ale za to słonecznie. Poszukałam ubiegłorocznych zdjęć, by się trochę nimi nacieszyć.

Moi panowie, wychodząc rano z domu, średnio co drugi dzień zamykają kota w łazience. Przypadkowo, jak twierdzą. Tylko jak mam to wytłumaczyć kotu?

**

W pracy nie wiem, w co ręce włożyć, gorący okres, za dużo się dzieje. Ale dzięki temu, czas do wyjścia do domu mija bardzo szybko. To cieszy. Popołudniami jednak również dużo się dzieje i mijają one równie szybko. A to już mnie nie cieszy. Godziny uciekają chyłkiem, przemykając gdzieś pod ścianami, zmieniają się w całe dni, dni w tygodnie, tygodnie w miesiące, miesiące w... I robi się niebezpiecznie.

Co zrobić, żeby zatrzymać uciekający między palcami czas?
Wolałabym już, żeby godziny w pracy mi się dłużyły, byle mogłabym całą dobę przeżyć świadomie i uważnie.

I nie ucinając sobie ukradkowych drzemek, jeśli zdarzy mi się zasiedzieć do późna w noc...




UWAGA!! SPOILER: z 2 rozdziału "Bandyty":



"– Nie założę sukni! Choćbyście mnie koniem wlekli!

Siedzący na fotelu przed domem starszy mężczyzna pokręcił z rozbawieniem głową, słysząc sugestie wysuwane przez jego córkę. Znał ją na tyle dobrze, by wiedzieć, że w końcu ustąpi. I był już na tyle doświadczony, żeby się mu nie spieszyło. Jechali przecież tylko do miasteczka.

Miał czas.

(...)

Kolejne słowa zmieniły się w stek wyjątkowo niewybrednych przekleństw, co sprawiło, iż major Swan z pełnym rezygnacji westchnieniem podniósł się ze swojego wygodnego miejsca i skierował się do pokoju córki."

niedziela, 6 marca 2011

Przestój.



Pytanie dnia:

- Mamusiu, gdzie jest mój stereoskop?

***

Próbuję skupić się nad epilogiem MSAP, ale zdecydowanie mi to nie idzie. Ostatni rozdział był... bardzo trudny i ciężko mi napisać coś, co przynajmniej skończy się optymistycznym akcentem. Jednakże nie poddaję się.

Znacznie lepiej idzie mi za to myślenie o "Bandycie" - od razu się uśmiecham ilekroć myślę o tym opowiadaniu ;) A przecież o to chodzi. Dzięki google wędrowałam dziś przez piaski pustyni Mojave, niemalże czułam na sobie to palące słońce... Nie pozwalam sobie jednak tego pisać, dopóki nie skończę epilogu.


***

To dzisiejsze, choć wypatrzone już parę dni temu. Zdjęcie zrobione z daleka, nie jestem zadowolona, lecz przecież trzeba było udokumentować :)



Uwaga, spoiler! Z epilogu MSAP!

"- Ciocia! – Pisnęła i klasnęła w dłonie, naśladując moje wcześniejsze zachowanie. – Tanci!

Pochyliłam się, całując ją w główkę.

- To tańcz, kwiatuszku, ciocia będzie patrzeć. – Zaśmiałam się.

Radosny błysk w oczach małej Elisabeth przypomniał mi spojrzenie jej wujka, psotne, tak chętne do zabawy… Moje serce ścisnęło się z bólu, który nigdy mnie nie opuszczał, który był moim wiernym towarzyszem przez ostatnie prawie dwa lata."

Na początek...


Jakoś wypadałoby zacząć?

To zdjęcie zrobiłam niedawno, idąc do pracy. Najlepszy dowód, że zbliża się już wiosna - kiedy wychodzę z domu jest jasno (a może to ja coraz wcześniej wstaję). Nawet, jeśli szczękam zębami z zimna, z radością witam słońce. Zdecydowanie nie jestem rannym ptaszkiem, wręcz przeciwnie - bardziej aktywna jestem po nocach (bez skojarzeń proszę!). I ta pora roku jest jedyną okazją, by obserwować wschód słońca. No, poza nocami, kiedy nie zdążę się położyć przed świtem...

Zdjęcia przychodzą mi ostatnio trudniej... Zapał, wena gdzieś uciekły... Może wrócą. Ostatnio (od ilu to już miesięcy?) mój wolny czas wypełnia pisanie.

Piszę, bo to sprawia mi przyjemność - uwolnić historie, które snują się po mojej głowie, rozwijają się nieraz nieproszone w moich snach. Piszę, bo lubię mieć taką swoistą władzę nad losami tych postaci, przeżywać z nimi te wszystkie radości i smutki, razem z nimi uczyć się coraz czegoś nowego o życiu. Piszę, bo dzięki temu uwalniam własne emocje. Mam dość niekończących się rozważań o tym, co mnie boli, co rozdziera moje serce. Dzięki tym opowiadaniom trzymam myśli z daleka od smutku, a kiedy i tak mnie przytłoczy - ubieram go w słowa i przelewam w zdania.

To pomaga, więc będę pisać dalej.





Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...