niedziela, 21 września 2014

Recenzja: Magdalena Kozak "Paskuda & Co"


Dawno się tyle nie śmiałam, co przy lekturze tej książki :) To historia urocza, pogodna opowieść, a właściwie seria krótkich historyjek, powiązanych osobami trójki bohaterów. Tak sobie myślę, że dobrym pomysłem byłoby czytanie po jednym rozdziale do porannej kawy - to chyba każdemu zapewniłoby uśmiech na początek dnia :)

czwartek, 18 września 2014

Recenzja: Kim Harrison, i cykl "Zapadlisko"



Kim Harrison "Przynieście mi głowę wiedźmy" (tom 1 cyklu "Zapadlisko").

"Efektem ubocznym badań genetycznych nad modyfikowaną żywnością stał się wirus. Spowodował on powstanie nowych odpornych ras. Wszystkie nowe gatunki za swoje miejsce zamieszkania wybrały miejsce zwane Zapadliskiem.
Zapadlisko to Las Vegas dla paranormalnych. Tam można spotkać wampiry, wiedźmy, czarownice, wilkołaki i wiele innych krzyżówek ludzi i wampirów.

Rachel Morgan jest wiedźmą i agentem. Jej kariera zmierza donikąd, a ona sama każdej nocy stawia wyzwanie paranormalnym stworom, usiłując całe towarzystwo utrzymać w ramach cywilizacji."

środa, 17 września 2014

Jurek :)


Spotkaliśmy go jeszcze w sierpniu, w pobliskim lesie. Szeleścił sobie wesoło w liściach, w ogóle nie wydawał się przestraszony, więc to my musieliśmy się wycofać. Niestety, nie miałam przez sobie aparatu, więc zdjęcia zrobione są telefonem.


wtorek, 16 września 2014

Z cyklu: "Trudne pytania" (cz. 8)

 

- Mama, dorośli to mają fajnie. Zarabiają i mogą wydawać pieniądze, na co chcą.

No, prawie...

- Ale muszą chodzić do pracy - ripostuję. - Nie mają tyle czasu dla siebie, co dzieci.

Chwila milczenia, rozmyśla.

- Najlepiej to ma paradziadek. Nie musi chodzić do pracy, a dostaje emeryturę.

- Zgadza się. Ale zobacz, jaki on jest schorowany. Trudno mu chodzić, nie pojeździ już sobie na rowerze, nie pobiega za piłką.

- Wiesz co, mama? Najlepiej byłoby, gdyby emeryturę dostawali młodzi, a starzy chodzili do pracy.

Oj tak, synek, to jest pomysł :)

*

- Mama, nie mogę się doczekać czwartku! - wykrzykuje z niezwykłym jak na poniedziałkowy ranek entuzjazmem.

Próbuję powstrzymać ziewnięcie. Niestety, dorośli często nie dostrzegają oczywistych związków, więc ciągle muszą się dopytywać.

- Dlaczego?

- Bo po czwartku jest piątek!

*

- To niesprawiedliwe!

Pełna oburzenia zmarszczka przecina czoło, usta wykrzywiają się na znak protestu. Brakuje jeszcze skrzyżowanych na piersi ramion. O, już są.

- Co się stało?

- To niesprawiedliwe, że jest więcej dziewczyńskich gazetek niż takich dla mężczyzn!

*

- Mama, kiedy będę już dorosły, to znaczy kiedy będę taki duży, że nie mieszka się już z rodzicami, to wyprowadzę się do dziadków.

*

- Bawiliśmy się dzisiaj w wojnę! Tłukliśmy Niemców i Japończyków!

Zamykam oczy. To wyjaśnia, dlaczego pani w świetlicy wyglądała na tak udręczoną. Zanim mogę cokolwiek odpowiedzieć, znów szarpie mnie za rękę.

- Mama, a jak się skończyła druga wojna światowa?

- Alianci wygrali - odpowiadam ostrożnie.

- A, no właśnie. U nas też oni wygrali.



wtorek, 9 września 2014

Recenzja: Olga Gromyko „Zawód Wiedźma”



Książkę Olgi Gromyko „Zawód Wiedźma” przeczytałam szybko, świetnie się przy tym bawiąc. Nie jest to może szczególnie wybitna pozycja, fabuła raczej przewidywalna, miejscami nie do końca konsekwentna, miejscami irytowała mnie naiwna bohaterka, lecz specyficzny styl autorki, lekki i przesycony humorem w zupełności to wynagradzał.

poniedziałek, 8 września 2014

Recenzja: "Bayou Moon", czyli z Iloną Andrews na Rubieży


W drugim tomie cyklu "Na krawędzi" ("The Edge") Ilony Andrews - "Bayou Moon" przenosimy się w inną część Rubieży, na Moczary. Nie wiem, czy sprawiło to oswojenie się już ze specyficznym klimatem opowieści, czy po prostu ten tom napisany był inaczej - "Bayou Moon" podobał mi się zdecydowanie bardziej niż część pierwsza (pisałam o niej tutaj). Książkę można czytać jako pozycję niezależną, bez zapoznawania się z pierwszym tomem, tyle że wówczas chwilę zajmie wgryzienie się w atmosferę Rubieży - pogranicza między pełną magii Dziwoziemią a całkiem zwyczajną, niemagiczną Niepełnią.

niedziela, 7 września 2014

Pocztówka w urlopu, cz. 3


Kiedy wychodziło się wieczorem na plażę, trudno było nie zobaczyć kogoś, kto akurat puszczał "lampiony szczęścia". Bez wątpienia wyglądały malowniczo, przyznam jednak, że mnie irytowały. W ciągu dnia znajdowaliśmy wiele pozostałości - wypalonych obręczy czy całych lampionów zawieszonych na drzewach i krzakach. 

sobota, 6 września 2014

W sieci.


Siedział sobie, taki ładny, pięknie podświetlony popołudniowym słońcem.
Nie mogłam się mu oprzeć :)


piątek, 5 września 2014

Recenzja: "Kamień rozstania" Tad Williams


Tad Williams "Kamień rozstania" (tom 2 cyklu "Pamięć, smutek i cierń")

"W kontynuacji SMOCZEGO TRONU autor przenosi nas do udręczonego świata ludzi, trolli i Sithów. Świata, w którym panują czarna magia i wszechogarniające zło. Wspaniała epicka opowieść o walce dobra ze złem, o zmaganiach bytu z niebytem, o konflikcie między siłami światła i ciemności."

Choć czytelnik został już przecież wprowadzony w akcję, drugą część czytało się równie powoli jak pierwszą (pisałam o niej tutaj). Nie było co prawda przeciągających się „przestojów”, cały czas coś się działo, lecz autor zdecydowanie się nie spieszył. Opisując tą historię ze szczegółami, zatrzymując się po kolei przy każdym z jej bohaterów, Tad Williams pozwala czytelnikowi poczuć atmosferę opowieści. Przy tej książce spędziłam dużo czasu, raz po raz odkładałam ją na bok, by „połknąć na szybko” coś innego, lecz z tym większą przyjemnością do niej wracałam.

czwartek, 4 września 2014

Pocztówka z urlopu, cz. 2 - ruiny


Przed każdym wyjazdem spędzam trochę czasu z mapą, przewodnikami oraz internetem, by sprawdzić, co ciekawego oferuje okolica. Ponieważ lubię nie tylko te pocztówkowe widoki, szperam również po stronach typu "explorers" w poszukiwaniu opuszczonych, rozsypujących się miejsc, czegoś, co warto sfotografować, zanim do reszty się rozsypie.

I tak znalazłam Dreżewo (niem. Dresow), malutką wieś kilka kilometrów od Pobierowa. Droga tak sama w sobie była sympatyczną wycieczką, rowerami przez las i pola, do tego widok pałacu...

Recenzja: "Siewca wiatru", M.L. Kossakowska



„Siewcę Wiatru” Mai Lidii Kossakowskiej czytałam już wiele, wiele lat temu, teraz jednak z przyjemnością przypomniałam sobie tą pozycję. Raz jeszcze wciągnęłam się w niezwykły świat Królestwa, z całym (imponującym!)  bogactwem zamieszkujących go istot, ze złożoną polityką, zawiłymi intrygami oraz niebezpieczeństwem, które może położyć kres istnieniu całego Stworzenia. Choć zakończenie się nie zmieniło, od kiedy czytałam je po raz pierwszy, to i tak z niecierpliwością wczytywałam się w kolejne strony.

środa, 3 września 2014

Pocztówka z urlopu


Czekałam, czekałam na ten urlop całe lato. W końcu pogoda się zepsuła, więc pojechaliśmy.

Tak bywa. Zawczasu nastawialiśmy się, że nie będzie upalnie, mimo to trochę rozczarowania było. Bo choć nie przepadam za skwarem, w mieście ciężko się go znosi, lecz czasem dobrze się jest wygrzać. Wiosną trafiliśmy w Grecji na wyjątkowo deszczową pogodę, nad naszym morzem co prawda nie padało (aż tak bardzo), ale było raczej chłodno.

piątek, 15 sierpnia 2014

Urlop :)


Od dzisiaj przez dwa tygodnie - budzikom śmierć :)

Do zobaczenia we wrześniu :)

czwartek, 14 sierpnia 2014

Motyle


Tradycyjnie - letnia kolekcja, tych skrzydlatych i kolorowych :)

środa, 13 sierpnia 2014

Recenzja: "Mag niezależny - Flossia Naren" Kira Izmajłowa


Lubię literaturę wschodnią, tak z założenia, więc autorzy rosyjskojęzyczni zwykle mają u mnie duży kredyt zaufania. A kiedy chodzi o książki fantasy - to już w ogóle się nie zastanawiam :) "Mag niezależny - Flossia Naren" Kiry Izmajłowej to klasyczna fantasy, czy może raczej kryminał, którego akcja toczy się w realiach typowych dla literatury fantasy. Wątku miłosnego - nie ma tam co szukać :)

wtorek, 12 sierpnia 2014

Bandzior


Temu to chyba zeszłabym z drogi ;)

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Prezent


Dostałam prezent. Po wakacyjnym pobycie u dziadków Skrzat przywiózł mi samodzielnie zrobione perfumy z płatków róży (oprócz tych na zdjęciu, mam jeszcze drugą fiolkę, z białej róży). Stwierdzić, że zaniemówiłam, to spore niedopowiedzenie :)

Wychowałam się w rodzinie inżynierów, chemików. Miałam wiele do czynienia z różnymi eksperymentami, Skrzatowi też na nie pozwalam, sama zachęcam do doświadczeń.

Ale perfumy? Sam wpadł na ten pomysł, sam robił, jedynie nadzorowany przez babcię i dziadka. Pięknie pachną: tak latem, ogrodem, różami. A że zapach nie utrzymuje się zbyt długo czy zabarwienie mało praktyczne - to mało istotne drobiazgi.

Ech... I jak tu mu się oprzeć? Nawet, kiedy z nadmiaru radości po obdarowaniu mamusi chwilę później przy pomocy drewnianej "sikierki" zrobił w ścianie dziurę.


niedziela, 10 sierpnia 2014

Tajniak :)


Dość często spotykam go w ogródku. Jak to koty, jest cichy i ciekawski, zawsze sprawdza, kto wkroczył na jego teren. Podchodzi ukradkiem, lecz ilekroć na niego zerkam, udaje, iż znalazł się tam przypadkiem albo jest zajęty lizaniem łapki albo śledzeniem ptaków. Kolejne kilkanaście sekund i już zachodzi mnie z drugiej strony...






sobota, 9 sierpnia 2014

Zachłanność i śmieci :/


Gdzie te czasy, kiedy telewizor służył 10 lat i miał się dobrze? Gdzie lodówki, które po 20 latach nadal były sprawne? Nawet te pierwsze komórki, co działały bez zarzutu po kilka lat? Buty, które nie rozpadały się po dwóch sezonach?

O porannym wylegiwaniu się :)


Weekend ma wiele zalet :) Dla mnie jedną z nich jest zwyczaj, który udało mi się wprowadzić w domu - chłopaki wiedzą, że w sobotnie i niedzielne poranki potrzebuję odespać wczesne pobudki w ciągu tygodnia pracy, więc dają mi trochę czasu przed śniadaniem. Co prawda zachowywanie się po cichu nie jest ich mocną stroną, zwykle więc się budzę, ale cała przyjemność polega nie tyle na spaniu, co - wylegiwaniu się w łóżku, w miękkiej pościeli, na pozwoleniu myślom, by szybowały beztrosko.

czwartek, 7 sierpnia 2014

Recenzja: "Magic Breaks" Ilona Andrews


Serię o Kate Daniels zaczęłam czytać niedawno, więc mając świeżo w pamięci wydarzenia z szóstego tomu, "Magic Rises", z niecierpliwością wyczekiwałam kolejnego. Zapowiedzi dotyczące spotkania z ojcem Kate oraz ujawnione przez autorów spoilery tylko podsycały napięcie...

"Magic Breaks" Ilony Andrews mnie nie rozczarował :)

Coś czekoladowego


Kiedy jestem niewyspana lub zmęczona, mam ochotę na czekoladę. Właściwie, jak się zastanowić, zawsze mam ochotę na czekoladę :) Byle tylko była to prawdziwa czekolada, a nie coś słodkiego i brązowego, o bliżej nie sprecyzowanym składzie.

Może więc wieczorem zrobię sobie filiżankę czekolady na gorąco? Zagrzać mleko, wkruszyć czekoladę i mieszać, by się rozpuściło, przelać do kubka i wrzucić kilka słodkich pianek? Albo czekoladowe fondue z owocami...? Albo - placek z wiśniami, taki na kruchym spodzie, na to świeże owoce, czekoladowe wiórki, a na wierzch kołderka z ubitych białek? 

Mmmm... Zdecydowanie, muszę dziś zrobić coś czekoladowego.



wtorek, 5 sierpnia 2014

Recenzja: "Na Krawędzi" Ilona Andrews


Przyznaję, że wahałam się przed sięgnięciem po tą książkę. Lubię serię o Kate Daniels i obawiałam się, że być może nastawiam się na zbyt wiele, szczególnie, iż zamiast duetu państwa Gordon tym razem jest występ solowy pani Ilony...

sobota, 2 sierpnia 2014

Recenzja: "Protektorat parasola"

 

"Bezduszna" Carriger Gail wpadła mi w oko jakiś czas temu. W końcu zdecydowałam się sięgnąć po nią i... już po kilku stronach, zniechęcona niedorzecznymi tekstami, miałam ochotę ją odłożyć. Potem jednak uznałam, że przebrnę jeszcze parę kartek, zobaczę, czy pierwsze wrażenie okaże się trafne.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...