Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przegląd. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przegląd. Pokaż wszystkie posty
środa, 11 maja 2016
środa, 20 stycznia 2016
poniedziałek, 28 września 2015
Z lotu ptaka (wirtualnego)
Na TEN link trafiłam przypadkiem - zaintrygowało mnie zestawienie spektakularnych zdjęć (z map satelitarnych dostępnych chociażby na Google). Niektóre są fascynujące, inne - nieco przerażają. Tym, jakie piętno człowiek odcisnął na naszej planecie. Tym, jak zupełnie inaczej wygląda nasz świat, kiedy nabrać do niego... trochę dystansu.
Polecam zajrzeć na oryginalną stronę prowadzoną przez Benjamina Granta - Daily Overview.
poniedziałek, 25 maja 2015
Być kobietą, być kobietą...
O "aferze" pt. Cannes a sprawa szpilek słyszeli już chyba wszyscy. Donosiły o tym stacje radiowe, zapewne również telewizja (nie wiem, nie oglądam), rozpisują się gazety oraz internet. Bo standardy stroju wieczorowego to jedno, ale oczekiwanie, że ktoś będzie
balansował na wysokich obcasach, kiedy źle się w nich czuje lub wręcz
nie może sobie na to pozwolić ze względu na zdrowie, to zupełnie inna
sprawa. Cieszy mnie, że takie sprawy wywołują głośne protesty i chciałabym, żeby to był sygnał pozytywnych zmian. Takich jak ta o rezygnacji z pokazów bikini na wyborach Miss Universum. Chętnie zadeklarowałabym swój bojkot, ale ponieważ i tak nie oglądam nigdy relacji z czerwonego dywanu, niewiele by to znaczyło.
czwartek, 23 kwietnia 2015
Takie czasy?
Dane statystyczne wskazują, że wynagrodzenia w Polsce rosną, a bezrobocie spada. Statystycznie na tle Europy nie wyglądamy najgorzej, ba - jesteśmy podobno jednym z najbardziej przedsiębiorczych społeczeństw (dzięki tym wszystkim, którzy zamiast umowy o pracę mają własną działalność).
Ale jak to mówią... Statystycznie, kiedy człowiek idzie z psem na spacer, każdy z nich ma po trzy nogi. Z rozmów zasłyszanych na ulicy, w sklepie, z internetowych forów czy choćby prasy wyłania się zupełnie inny obraz. Na przełomie XIX i XX wieku robotnicy walczyli o skrócenie czasu pracy, zabezpieczenie społeczne, etc. Czasem mam wrażenie, że jeśli chodzi o dzisiejszą sytuację na rynku pracy, niepostrzeżenie cofnęliśmy się o dobre sto lat...
środa, 11 lutego 2015
środa, 1 października 2014
Do poczytania, nie tylko przy kawie, czyli mały przegląd prasy.
Polecam wywiad z prof. Małgorzatą Fuszarą w "Wysokich Obcasach" z 27 września (do przeczytania również TUTAJ) - o konwencji o przeciwdziałaniu przemocy, ale nie tylko:
"Wstydzi się ofiara, nie wstydzi się sprawca. Najwyższa pora, byśmy -
poprzez ratyfikację konwencji - nie pozostawili żadnej wątpliwości, że
to sprawca popełnia ciężkie przestępstwo, to on powinien być ukarany i
to on powinien się wstydzić i spotykać z ostracyzmem społecznym, nie
ofiara. Jeśli ktoś mówi, że konwencja uderza w tradycyjny model rodziny,
to znaczy, że tradycyjny model rodziny najwyraźniej był przemocowy."
niedziela, 16 marca 2014
Nadciągają śnieżyce? (przegląd)
Kwiatów przybywa z każdym dniem, już wkrótce początek kalendarzowej wiosny, ale prognozy wspominają o powrocie zimy i śnieżycach. Nie bardzo w nie wierzę (obym się nie myliła), trochę jednak deszczu by się przydało. Za sucho jest.
A tak poza tym... Pomyślałam, że od czasu do czasu będę robić na blogu przegląd wiadomości/ciekawostek ze świata. Niezależny, niepoukładany i bardzo wybiórczy :) Przeglądam różne serwisy dla własnych potrzeb, czasem wpadnę na coś interesującego.
Wystarczy trochę dobrej woli, wiedzy oraz zaangażowania, by uratować dziesiątki istnień. I to bez zaangażowania ogromnych środków czy wielkich koncernów farmaceutycznych: studenci z Houston wykorzystując mechanizm zwykłej pompki akwariowej skonstruowali urządzenie, które pomaga oddychać noworodkom w Afryce. Dzięki niemu w Malawi wskaźnik przeżywalności dzieci wzrósł z 44% do 71% - suche liczby, ale za nimi stoją ludzie...
W Polsce media kolejny tydzień roztrząsają sytuację na Ukrainie, niewiele wspomina się jednak o Wenezueli, gdzie również ludzie giną na ulicach. Czytałam ostatnio reportaż o Wenezueli, opowieść o tym kraju oglądanym oczyma prostych ludzi, i przypomniały mi się powieści Cortazara oraz Marqueza. Historie o dyktatorach, o spiskach... Państwa kolonialne nie zrobiły tamtejszej ludności przysługi niosąc swój "kaganek oświaty" :/
Paryż sięga po radykalne środki, by walczyć z zanieczyszczeniem powietrza - wprowadza dni bez samochodu. Da się? Da się. A mi marzy się, że i bez smogu wiszącego nad miastem ludzie zrozumieją, iż trzeba starać się ograniczyć ilość spalin.
I na koniec lekki temat, bardzo przyjemny dla oka. Wiecie, czym jest bodypainting? Johannes Stötter jest prawdziwym mistrzem. Jego dzieła można obejrzeć TUTAJ. Polecam szczególnie nowe zdjęcie - papugi. Mi zajęło dłuższą chwilę zanim dostrzegłam tam kobietę ;)
sobota, 13 lipca 2013
O sobotniej (świadomej) prasówce...
Po sobotnim tradycyjnym przeglądzie prasy czuję się... nieco przygnębiona. Historyczno-nacjonalistyczne przepychanki w naszym sejmie. Jawna i niczym nieograniczona inwigilacja w internecie. Potępienie księdza, który nie tylko mówił, ale działał w duchu prawdziwego dialogu między religiami, oraz to nieustanne zadziwienie postawą papieża, który chce odbudować Kościół. Obrzydliwa chciwość na każdym szczeblu, wykorzystywanie stanowisk, pozycji oraz znajomości dla usprawiedliwienia tudzież zamaskowania pazerności. Tyle "porządna" prasa, w którą trzeba się uważniej wczytać... Dla porównania otwieram jeden z portali informacyjnych lżejszego kalibru: tragiczny wypadek, morderstwo, półnagie fotki przyłapanych celebrytów, zdjęcia zapłakanej wdowy i sieroty, i temu podobne sensacje.
Zniechęcające.
Tego naprawdę się nie chce czytać. Ale też przymykanie oczu na niektóre sprawy oznacza przyzwolenie dla tych wszystkich nagannych moralnie działań. Dla polityków, lekarzy, nieuczciwych urzędników, oszustów etc. Jak długo ktoś nie zostanie osobiście dotknięty - nie interesuje się tematem. Och, to dobre, żeby podyskutować gorączkowo na imprezie, po paru kieliszkach.
A kto sprawdził, która z polskich firm odzieżowych zlecała produkcję w fabryce w Bangladeszu? Kwietniowa katastrofa kosztowała życie grubo ponad tysiąc osób. Zachodnie firmy zrzuciły się na pomoc rodzinom ofiar, polski producent nie widzi takiej potrzeby. W końcu klientów to i tak nie obchodzi... Nie tylko oni korzystali z taniej siły roboczej, jedynie oni tak "wpadli".
Ja sprawdziłam, ubrań tego producenta na pewno więcej nie kupię. Wiadomości telewizyjnych od dawna nie oglądam, ale staram się zawsze znaleźć czas, by poczytać, przedrzeć się przez popkulturową papkę informacyjną, poczytać coś więcej niż tylko te oficjalne, podtykane mi pod nos komunikaty. Próbuję wyrobić sobie własne zdanie.
Może gdyby więcej osób wykazało zainteresowanie - problemami okolicy, w której mieszkają, edukacją, gospodarką, ale i tym, co się dzieje na świecie - wszystkim nam żyłoby się lepiej?
sobota, 5 stycznia 2013
Komórka, GPS i Google.
Trafiłam ostatnio na artykuł, w którym opisywano nową generację gier na telefon - połączonych z GPS i polegających na zbieraniu "punktów" w terenie, na mieście. Pomysł sam w sobie wydał mi się ciekawy, potem jednak przyszły innego rodzaju myśli.
To jeszcze jeden przykład, jak bardzo mieszają się w naszym życiu sfera realna i wirtualna.
Już teraz z każdej strony otacza nas elektronika, gadżety wkraczają na coraz to kolejne pola. Jesteśmy wszyscy zaganiani, z milionem spraw na głowie, pamięcią pełną kodów dostępu, PINów, haseł, ważnych terminów czy choćby listy zakupów... Więc to bardzo wygodnie wspierać się wszelką formą organizerów. W końcu komórkę mamy praktycznie zawsze przy sobie, niektórzy biorą swoje nawet do łazienki. Zaprogramowana klimatyzacja, inteligentne pralki czy piekarniki, samochód, który zacznie podgrzewać siedzenia zanim jeszcze wyjdziemy z domu, czy lodówka - która pewnie już wkrótce będzie za nas wysyłać do sklepu zamówienia. Kto dziś jeszcze wysyła tradycyjne listy? Prywatnie, nie takie z wezwaniem do zapłaty. Ostatnio doczytałam, że w Stanach modne stało się umieszczanie na nagrobkach kodów QR.
A ja mam wciąż w głowie opowiadanie o buncie maszyn Lema.
Ocenia się, że w pełni inteligentne maszyny, zdolne do samodzielnego myślenia, powstaną już za około dziesięć lat. Czy naprawdę chcemy się w to pakować? Zresztą nie potrzeba takich futurystycznych wizji... Wystarczy, że padnie nam bateria w komórce w okolicznościach, gdy nie możemy jej od razu podłączyć. Tak łatwo się przyzwyczaić do wygody, odzwyczaić mózg od ćwiczeń, że w razie chociażby kryzysu energetycznego możemy stać się bezradni.
Inna sprawa, o której łatwo zapomnieć, to wujek Google. Utarło się powiedzenie, że czego nie można znaleźć w Google, to nie istnieje. A przecież ta wyszukiwarka nie wszystko pokazuje! Dobrym przykładem jest chociażby Google w Chinach, przynajmniej do niedawna jeszcze cenzurowany. Powszechne zaufanie do internetu czyni nas podatniejszymi na różne subtelne manipulacje. A gromadzenie informacji o nas przez popularne karty klubowe czy zbierające punkty? Przykłady można mnożyć.
Postępu nikt już nie zatrzyma, to nie byłoby zresztą dobre, ale dobrze jest pamiętać o samodzielnym, krytycznym myśleniu. W każdej sytuacji.
PS. Wspomniane na wstępie gry skojarzyły mi się z grą terenową - geocaching. Po szczegóły odsyłam do wiki, mi się podoba, jak wszystko, co wymaga kontaktu ze świeżym powietrzem. Zresztą pomysł jest stary - pamiętam, jak jeszcze w szkole podstawowej rysowaliśmy mapki z ukrytymi skarbami, a później podzieleni na grupy próbowaliśmy je odnaleźć. Teraz kartki zastąpił internet i gps...
sobota, 6 października 2012
Czytanie ze zrozumieniem.
Korzystając z kilku dni wolnego nadrabiałam lekturę prasy, na którą na co dzień brakuje czasu. W jednej z "Polityk" trafiłam na wywiad z prof. Zbigniewem Mikołejką ("Dziad kontra baby", Polityka 38/2012). Echa burzy wokół jednego z felietonów profesora, odnoszącego się do "wózkowych", wydały mi się na tyle intrygujące, że zaczęłam szperać, by dotrzeć do oryginału.
I teraz nie wiem, czy śmiać się czy płakać.
Bo abstrahując od tego, że zgadzam się z istotą treści spornego felietonu (sama spotykam dość często ten typ kobiet, choć może nie ujęłabym swojej oceny w równie brutalny sposób), to przeraża mnie, jak mało osób zrozumiało ów krótki tekst.
Czytanie ze zrozumieniem to widać zamierająca sztuka.
Profesor Mikołejko to przedstawiciel starszego pokolenia, zręcznie operujący słowem i doskonale świadomy tego, co chce powiedzieć. Nie można mu zarzucić, że nieumiejętnie formułuje swoje myśli, podobnie jak nie można mu odmówić inteligencji, a jego wypowiedzi - choć niektórym mogą wydawać się kontrowersyjne - tak naprawdę celnie wskazują na problemy polskiego społeczeństwa. Choć nigdy nie czułam wielkiej sympatii dla filozofów, cieszę się, że znalazł się ktoś, kto miał odwagę (mniejsza o jego pobudki) włożyć kij w mrowisko.
Szkoda, że tylko nieliczni go zrozumieli.
We współczesnym świecie, operującym
gotową, przetrawioną informacją, podaną w postaci prostej do
przełknięcia papki, mało kto zadaje sobie ten wysiłek, by zwrócić uwagę
na niuanse. Ba, czasem wydaje mi się, że tu nie chodzi nawet o niuanse, tylko samo zrozumienie treści. Czytając komentarze do wspomnianego na wstępie felietonu (dość zabawnego, tak na marginesie, zaprawionego sporą porcją autoironii) miałam wrażenie, jakby autorzy tych nieraz wulgarnych "polemik" przeczytali zaledwie jedno czy dwa słowa i już czuli się upoważnieni do wyrażenia swojego oburzenia.
Zresztą do podobnych wniosków dochodzę na co dzień. Wielu ludzi, z którymi mam do czynienia, nie słucha, nie rozumie czytanych treści, albo też przyjmuje taką interpretację, jaka jest dla nich wygodna czy prostsza.
To smutne. I to nie rokuje dobrze na przyszłość.
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)




























