sobota, 25 maja 2013

O wyciągniętej ręce...


Dużo się o tym mówi, wszyscy wiedzą, jak to jest z lekarzami, a jednak nic się nie zmienia. Przybywa tylko sfrustrowanych, oszukanych ludzi, którzy nie otrzymali pomocy na czas albo zostali potraktowani lekceważąco, ich problemy zamiast zniknąć tylko się pogłębiły. 

Dlaczego studia medyczne są tak obleganym kierunkiem? Czy oni wszyscy tak bardzo pragną ratować ludzkie życia? Jak wielu z nich naprawdę przykłada się do wykonywania zawodu, pogłębia swoją wiedzę, traktuje pacjentów z szacunkiem, jako człowieka a nie numerek?

Och, po raz kolejny przywołuję ten temat, ale ostatnio jestem strasznie wkurzona. Bezczelność, żeby nie użyć bardziej dosadnych określeń, niektórych jednostek nie zna granic. Gdyby mi nie zależało tak bardzo na załatwieniu sprawy, gdybym miała zebrane dowody - rozważałabym zgłoszenie do prokuratury :/ Ha, gdyby to jeszcze miało jakieś szanse powodzenia :/ I w tym chyba jest największy problem...

Wiem, że wypowiadając generalne opinie o środowisku mogę kogoś niesprawiedliwie ocenić, ale takie mam niestety doświadczenia. I ze strony pacjenta i ze strony osoby, która ma dostęp do "zaplecza" tego interesu. To ostatnie jest nawet bardziej wkurzające. Mnie wiąże tajemnica zawodowa, ale informacji prasowych nie brakuje, jako chociażby tutaj.

Ech, żeby już się nie denerwować, pokażę, co w międzyczasie urosło mi w ogródku i na balkonie.























środa, 22 maja 2013

Rodos, cz. 11 - Monolithos


Ruiny zamku Joannitów w Monolithos były jedną z pierwszych rzeczy, jakie obiecałam sobie odwiedzić na tej wyspie. Co zrobić, mam ogromną słabość do tego rodzaju miejsc :) Z XV-wiecznego zamku, wybudowanego na samotnej skale, za wiele nie pozostało, kawałek murów i mała kaplica (wg przewodnika: "kaplica św. Pantelejmona i być może św. Jerzego), widoki za to były niesamowite :)

wtorek, 21 maja 2013

Recenzja: Heart Of Obsidian :)


Planowałam zająć się dziś zdjęciami, planowałam przenieść do wersji elektronicznej to, co sobie naszkicowałam w notesie do kolejnego rozdziału "Alpine II". Ale Nalini Singh udostępniła dwa pierwsze rozdziały HOO - i nie mogłam sobie odmówić tej przyjemności :) A teraz zamiast skupić się na czymś pożytecznym, to rozmyślam, fantazjuję, próbuję odgadnąć... Bo tak, jak dobrze zgadłam tożsamość głównego bohatera, tak jego partnerka póki co pozostaje tajemnicą... Och, zapowiada się intrygująco :D

poniedziałek, 20 maja 2013

Rodos, cz. 10 - Zachodnim wybrzeżem...


Pusta, prosta droga, wypalone słońcem zbocza i dzikie plaże :)

Rodos, cz. 9 - Kattavia i Prasonisi


Zapraszam na wyprawę na południe wyspy i jej zachodnim wybrzeżem :)

sobota, 18 maja 2013

Rodos, cz. 8 - Park Rodini


W mieście Rodos, tuż za centrum trafiliśmy na magiczny zakątek - park Rodini. Po tłumach na spieczonej słońcem starówce tutaj spotkała nas przyjemna niespodzianka - orzeźwiający chłód, cień i cisza :) To miejsce nie jest popularną atrakcją turystyczną, z czego ja się bardzo cieszę. Po drodze spotkaliśmy dosłownie parę osób i to na samym tylko początku.

Rodos, cz. 7 - miasto Rodos (III)

I jeszcze parę migawek z miasta... Kolejne posty będą już bardziej "zielone" :)

Rodos, cz. 6 - miasto Rodos (II)


Ta "pozostała" część starego miasta, to obszar, w którym rezydowali kupcy, rzemieślnicy i... cała reszta. Barwna, krzykliwa mieszanka ludzi oraz towarów - tak jest tam do dziś. Niewysokie domki, średniowieczny układ ulic na "kratownicę", zapomniane zaułki, do których można uciec od gwaru - wszystko to tworzy niesamowity klimat. Może odrobinę męczący, ale też wbijający się w pamięć.

Rodos, cz. 5 - miasto Rodos (I)

Planując zwiedzanie wyspy od razu wiedziałam, że chcę zajrzeć do jej stolicy - o wyjątkowo oryginalnej nazwie - Rodos. Nie przepadam za miejskim gwarem, hałasem czy tłumami, więc wędrówka uliczkami starego miasta była nieco nużąca... Miało to jednak niezwykły klimat, magię, która sprawiała, że przestawałam zwracać uwagę na niewygody.

piątek, 17 maja 2013

400. post





Taki okrągły post  :)

Usiłuję skończyć obrabiać zdjęcia z Grecji, ale mam ich zdecydowanie za dużo (nie wszystkie nadają się do publikacji tutaj :D ). Gdzieś tam już na horyzoncie widzę koniec, chciałabym jednak od razu, póki wrażenia są jeszcze świeże, zrobić fotoksiążkę.

Wiosna tymczasem nie czeka, co dzień pokazuje coś nowego. Więc chodzę za nią z aparatem, nie potrafię się oprzeć pokusie tej świeżej zieleni, pastelowym odcieniom, światłu, przecie za chwilę już te kolory dojrzeją, zakurzą się... No i kolejna porcja zdjęć czeka. Dziś - krótki spacer przez las, z początku maja.




środa, 15 maja 2013

Głęboko w sercu...


Świadomość, że ktoś bliski już nieodwracalnie słabnie, jest przerażająca.

Może jeszcze rok, może dwa. Nie, nie można w ten sposób myśleć. Daj Boże tych lat jak najwięcej... Łatwo prosić, kiedy to nie mój dzień wypełniony jest bólem oraz gorzkimi myślami o tym, co już nie wróci, czego nie da się już zmienić. Ciało stopniowo odmawia współpracy i nie pomogą kolejne leki, nie sposób już chodzić, czytać, pozostaje jedynie bierne czekanie.

Znów zadzwonię, póki mogę. Posłucham o cierpieniu i smutku, ofiaruję od siebie nieco życia. Tylko że nie da się opowiedzieć na zapas o tym wszystkim, co się jeszcze nie wydarzyło. A boję się, iż czas się skończy, zanim będę na to gotowa...




poniedziałek, 13 maja 2013

"Razem Przeciw Przemocy Seksualnej"


"Marsz Szmat, czyli prowokacyjnie i wyzywająco ubranych ludzi, po raz pierwszy przejdzie przez Warszawę. Cel: walka ze stereotypami związanymi z przemocą seksualną. Na przykład takim, że wymuszony seks z mężem lub partnerem to nie gwałt. Albo że kobieta zgwałcona sama się o to prosiła, bo była zbyt wyzywająco ubrana."

Więcej informacji tutaj i tutaj.

Popieram. Jak zresztą prawie każdą inicjatywę sprzeciwiającą się przemocy wobec kobiet. O tym trzeba głośno mówić, uświadamiać, przypominać. Przełamać te mocno zakorzenione przekonania.

Bo "nie" naprawdę znaczy "nie".

I jeszcze jedno... Podobała mi się znaleziona gdzieś uwaga, że to nie Kopciuszek, potulnie czekający na księcia i biernie akceptujący porządek świata, lecz jego ostro prące naprzód siostry powinny być stawiane za wzór. Przewrotne, ale trafne. Chociaż ja tam bym jeszcze dodała, że to nie książę powinien być wybawieniem od wszelkich życiowych trosk...


niedziela, 12 maja 2013

Rodos, cz. 4 - Lindos (c.d.)


I spaceru ciąg dalszy...

Rodos, cz. 3 - Lindos


Lindos to jeden z najstarszych ośrodków na Rodos, w dodatku wiele domów sprawia wrażenie, że czas stanął w miejscu. Białe ściany domów oraz bogato zdobione wejścia, prowadzące do ukrytych przed przechodniami wewnętrznych ogrodów. Miejscowość jest mała, ok 700 czy 800 stałych mieszkańców. Obejście całości zajmie godzinę, dwie. Przyjechaliśmy popołudniu, nie załapaliśmy się już na zwiedzanie akropolu, ale wspaniałych widoków i tak nie brakowało.

sobota, 11 maja 2013

Rodos, cz. 2 - Mitsis Rodos Village


Nasz hotel, Mitsis Rodos Village, okazał się całkiem sporym kompleksem, za to tak sprytnie ułożonym na zboczu wzgórza, że nie czułam się przytłoczona. Urokliwe zaułki pełne kwiatów, fontann, malowniczo położone baseny (4), jasne, słoneczne kolory. Hotel zapewniał przez cały dzień najróżniejsze animacje, z opcji All Inclusive można było korzystać wszędzie, również na plaży. 

Rodos, cz. 1

 
Wreszcie znalazłam chwilę, aby nieco uporządkować zdjęcia. I tak się zastanawiam, od czego zacząć... Rodos to raczej średnia pod względem wielkości grecka wyspa, 1400 km kw., jakieś 80 km długości i max 40 km szerokości - jak ktoś się uprze, wszystkie najciekawsze miejsca może obejrzeć w jeden dzień. My nasze wycieczki rozłożyliśmy na trzy dni, ani nie zrywając się za wcześnie rano ani nie rezygnując z popołudniowych kąpieli. Wszystkiego może nie obejrzeliśmy, ale to, co najciekawsze. Taki rozsądny kompromis pomiędzy moją ciekawością a pragnieniem chłopaków, aby do oporu wymoczyć się w basenie :)


Wybraliśmy hotel w Kiotari (czerwone "A" na mapie) na wschodnim wybrzeżu, daleko na południe od tych popularnych ośrodków jak np. Faliraki. Chciałam mieć spokój, nie pomyślałam jednak, że najbardziej zatłoczone plaże to te najbardziej malownicze... Ale o tym później. Kiotari to niewielka miejscowość, właściwie osada składająca się z paru domków oraz trzech czy czterech wielkich kompleksów hotelowych.


Mówi się, że Rodos to wyspa Heliosa, boga słońca. Coś w tym jest ;) Słońca z pewnością tam nie brakuje, trudno o bardziej spalony kawałek ziemi. Krajobraz jest tam bardziej wysuszony niż w innych częściach Grecji, pod koniec kwietnia upały dawały się mocno we znaki. Chociaż z daleka zbocza wydawały się porośnięte bujną roślinnością, z bliska okazywała się ona makią - nieprzyjazną, z ostrymi liśćmi i kolcami. Jedynym naprawdę zielonym miejscem, do jakiego trafiliśmy, był Park Rodini.

Hmm... Przynajmniej wieczory były orzeźwiające.

Nie będę pisać o historii - skomplikowanej, gdyż wyspa wciąż przechodziła z rąk do rąk, pod coraz to inne panowanie, i architektura to istna mozaika tych wpływów - wolę pokazać, co nam udało się zobaczyć :)

Wykorzystałam cierpliwość obu moich mężczyzn do maksimum, przekonałam ich do wycieczki przez południe wyspy oraz zachodnie wybrzeże, zwiedziliśmy Lindos i miasto Rodos na północy. Zdjęć mam dużo, ale kiedy je teraz przeglądam, widzę, że są bardzo chaotyczne :/ Podekscytowana widokami chciałam ich złapać jak najwięcej, brakowało czasu, aby się dobrze przyłożyć do ujęcia. Trudno.


Uliczka w Kiotari



Widok na Pefkos







Lindos

Lindos

Miasto Rodos

Miasto Rodos

Park Rodini





piątek, 10 maja 2013

Frustracja? To mało powiedziane...


Nie zdołałam przeczytać do końca TEGO wywiadu - z matką (kolejnego!) dziecka, które zmarło, gdyż nie udzielono mu w porę pomocy. Zbyt wiele bólu oraz gniewu na nieczułość i bezmyślność ludzi, których pracą powinna być pomoc innych. I tak, jak na co dzień jestem przeciwna jakiejkolwiek formie przemocy, tak cieszyłabym się, gdyby ktoś powystrzelał kilku spośród tych nadętych, zapatrzonych w siebie bufonów. Może reszta zaczęłaby poważniej traktować chorych. Zresztą komentarze pod ww. artykułem dowodzą, że nie jestem odosobniona w tej opinii.

Sądy czy organy ścigania również powinny kategorycznie zmienić swoje podejście - gdyby zaczęły odbierać prawo do wykonywania zawodu, lekarze być może przestaliby się czuć tak bezkarni. Bo owszem, błędy zdarzają się każdemu, lecz nie można przecież mówić o błędzie, kiedy ciężko chore dziecko jest odsyłane do domu!
 
Ryzyko niesłusznego oskarżenia? Może, ale lepsze to, niż żeby chorzy umierali z powodu zbyt lekceważącego podejścia bądź odmowy udzielenia pomocy.

Mam bardzo złą opinię o lekarzach, szczególnie ostatnio, gdyż poza nielicznymi szlachetnymi wyjątkami, to dla mnie banda arogantów, często niedouczonych, lecz nader chętnie wyciągających ręce po pieniądze. Owszem, wypaczenia zdarzają się w każdej branży, mam z nimi aż zbyt często do czynienia, lecz kiedy chodzi o ludzkie zdrowie i życie, to skutki mogą być dramatyczne.

Przysięga Hipokratesa? Kpina...

wtorek, 7 maja 2013

Wspomnienia z Rodos :)

Monolithos

Nasz słoneczny tydzień na malowniczej wyspie minął... za szybko :) Ale tak to zwykle z urlopami bywa. Odpoczęliśmy, pozwiedzaliśmy, nacieszyliśmy się swoim towarzystwem i pora wrócić do rzeczywistości. 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...